Komentarz Agaty Ludwy do decyzji o wycofaniu „Naszego elementarza”

Jako jedna z autorek "Naszego elementarza" bardzo ubolewam nad decyzją obecnych władz, dotyczącą rezygnacji z podręczników. Jedna decyzja Ministerstwa Edukacji w praktyce niweczy nie tylko ciężką, wielomiesięczną pracę wieloosobowego zespołu ekspertów, ale też oznacza marnotrawstwo ok. 60 milionów złotych, jakie zostały przeznaczone na przygotowanie, wdrożenie i wydrukowanie elementarzy. 

Tak naprawdę problem zaczął się już w zeszłym roku, kiedy to należało dostosować zwłaszcza pierwszą część elementarza do zmian, które zaszły w polskiej edukacji. Seria elementarzy była tworzona z myślą o dzieciach, które szły do pierwszej klasy w wieku 6 lat, tymczasem obecnie z pierwszej części podręcznika korzystają już starsze, 7-letnie dzieci. Powinien on być dostosowany dla starszych dzieci - tak, by ich praca była bardziej efektywna. Takie poprawki są zresztą nieuniknione ze względu na zmianę podstaw programowych. Czy trzeba więc było wyrzucić do kosza cały projekt, zamiast wprowadzić korekty, do już funkcjonującego podręcznika? 

Kiedy kilka lat temu wprowadzano podręcznik "Nasz elementarz", założono, że te książki będą służyć dzieciom przez 3 lata. Elementarze tak czy inaczej po trzech latach używania powinny być wymienione, bo mogą być np. zniszczone, mogły się zużyć. Ministerstwo koordynowało też ich wydruk - teraz stwierdzono, że "ministerstwo nie jest wydawnictwem". 

Minister edukacji ogłosiła, że istnieje możliwość wydruku "Naszego elementarza", który znajduje się na stronie Ministerstwa w wersji gotowej do druku. Jest to możliwość wyłącznie teoretyczna. Fakty są takie, że nauczyciele nie będą drukować książek ze strony internetowej dla ponad dwudziestu uczniów. Tym bardziej, że wkrótce zacznie obowiązywać nowa podstawa programowa, do której będzie on niedostosowany. 

Żal mi tego podręcznika szczególnie z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to podręcznik, który faktycznie reprezentuje inne podejście niż wiele innych podręczników - jest nastawiony na samodzielność w myśleniu, na odkrywanie , na twórcze a nie odtwórcze nauczanie. Przygotowujemy dzieci do rozwiązywania problemów, a nie stosowania schematów. A to jest bardzo ważne w nowoczesnej edukacji. 

Po drugie, bardzo pozytywnie oceniam jego część dostosowaną dla dzieci niepełnosprawnych. Jest to jedyny podręcznik na rynku posiadający takie dostosowania. 

Podsumowując: trzeba to jasno powiedziećże wbrew zapewnieniom Minister Edukacji, od 1 września 2017 roku "Nasz elementarz" nie będzie mógł być użytkowany w pierwszych klasach. Uważam, że jedynym powodem wyrzucenia Elementarza do kosza na śmieci są względy polityczne. 

Agata Ludwa STO