Nauczyciel Pierwsza Klasa: Ewa Cwalińska-Ciereszko

Ewa Cwalińska - Ciereszko to nauczycielka z zapałem, pasją, niezwykle oddana uczniom. Jest wsparciem dla całej szkolnej społeczności, pracuje w Szkole Podstawowej nr 9 STO w Warszawie. Jako kierownik świetlicy doskonale organizuje pracę całego zespołu. Dzięki niej świetlica stała się miejscem wyjątkowo lubianym przez dzieci. W swojej pracy stosuje różnorodne metody dydaktyczne i wychowawcze. Jest autorką programu innowacyjnego realizowanego w świetlicy. Organizuje konkursy o zasięgu dzielnicowym. Jako pielęgniarka szkolna troszczy się także o zdrowie dzieci, służy im pomocą, prowadzi również szkolenia z pierwszej pomocy dla społeczności szkolnej.

Jak bardzo pomysłowy musi być wychowawca w świetlicy, żeby zainteresować ucznia, który przychodzi tam każdego dnia?

Wychowawca świetlicy to człowiek, który – tak mi się wydaje – widzi więcej niż przeciętny człowiek. Podąża za dzieckiem, jego aktualnymi potrzebami i oczekiwaniami. Jest dobrym obserwatorem. Pomysłów dostarczają same dzieci. Trzeba tylko je wyłowić i chcieć realizować. To proste. Potem przychodzi to już spontanicznie. Każdy obiekt, ciekawy kształt czy sytuacja wyzwala w nauczycielu nowe pomysły. Również przyroda jest świetną inspiracją do różnorodnych działań.

Czy dzieci można odciągnąć od sprzętów elektronicznych? A może to właśnie one doskonale nadają się do zajęć w świetlicy?

Uważam, że dzieci powinny się ze sobą bawić, poprawiać swoje umiejętności społeczne. Grupa jest tu siłą – w domu dziecko nie ma możliwości, by być wśród rówieśników. Nie odrzucam cyfryzacji w nauczaniu. Wielokrotnie wplatam jej elementy w swoje zajęcia i korzystam ze zdobyczy techniki. Bazuję jednak na kontakcie z człowiekiem. Najważniejsze dla mnie to, żeby dzieci umiały porozumiewać się ze sobą w kontakcie bezpośrednim.

Na czym polega realizowany w świetlicy program innowacyjny?

Nasz program innowacyjny: „Jestem zdrowy jak ryba, bo jestem aktywny i jem owoce i warzywa” powstał na bazie obserwacji nawyków żywieniowych i sposobów spędzania wolnego czasu przez dzieci. Uznałyśmy, że w większości przypadków odbiegają one od zasad zdrowego stylu życia. W trosce o zdrowie naszych dzieci zaczęłyśmy m.in. zwracać ich uwagę na jakość spożywanych posiłków czy produktów oraz na znaczenie codziennej aktywności fizycznej dla zdrowia i podnoszenia odporności. Nasz program innowacyjny to strzał w dziesiątkę. Dzieci są bardzo zainteresowane tematyką zajęć. Często podpowiadają nam tematy, które je interesują (konserwanty, alergie), dzięki czemu nasz program nieustannie ewaluuje.

Skąd czerpie Pani inspiracje do nowych aktywności, które zainteresują uczniów? Czy są to raczej stare, sprawdzone książki i opracowania, czy więcej jest nowoczesnych źródeł?

Doskonałą inspiracją są same dzieci i uważna obserwacja ich zachowań. Często sięgam też do sprawdzonych opracowań czy książek. Uważam, że nie można odrzucać doświadczenia poprzedników. Myślę, że jest to doskonały punkt wyjścia do tworzenia swojego warsztatu pracy. Zdaję sobie sprawę, że stan wiedzy z zakresu pedagogiki i psychologii ciągle się zmienia, dlatego korzystam również z najnowszych opracowań. Wielką pomoc stanowią dla mnie kursy i szkolenia, w których często uczestniczę, a które dotyczą nowych trendów w edukacji. Cenię również współpracę oraz dzielenie się wiedzą i umiejętnościami z innymi nauczycielami.

Czy obowiązki wychowawcy w świetlicy i pielęgniarki przenikają się wzajemnie? Czy część czasu w świetlicy poświęca Pani na edukację zdrowotną?

Nauczyciel i pielęgniarka to dwa różne zawody. Zakres obowiązków jest też odmienny. Pełniąc funkcję nauczyciela, wykorzystuję wiedzę pedagogiczną i psychologiczną. Jako pielęgniarka pediatryczna pomagam dziecku w zakresie jego fizjologii, somatyki i psychologii. Wiedza z zakresu pielęgniarstwa często bardzo pomaga i ułatwia postępowanie w trudnych sytuacjach. Moje wykształcenie pielęgniarskie uważam za wartość dodaną w swojej pracy nauczyciela. Lubię i poświęcam dużo czasu na edukację zdrowotną naszych dzieci, a zdarza się że i rodziców. Obecnie jestem na etapie przeprowadzania akcji „Żeby zdrowe zęby mieć, trzeba tylko chcieć”, czyli pomagam wyrabiać i utrwalać nawyk mycia zębów przez dzieci.

Czy już wszyscy na Wiolinowej potrafią poprawnie udzielić pierwszej pomocy?

Wszyscy zostali przeszkoleni w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Nie jestem jednak bezkrytyczna i wiem, że jeszcze dużo nauki i ćwiczeń przed nami. Mam nadzieję, że nasze dzieci nie będą musiały sprawdzać swoich umiejętności, opanowania i planowego działania w sytuacji realnego zagrożenia życia. Dlaczego tak myślę? Z praktyki wiem, że niejeden dorosły nie sprostałby wyzwaniu i stresowi, związanemu z udzielaniem pierwszej pomocy.

Dziękujemy za rozmowę!