Tychy: Najlepszy gitarzysta wśród prawników!

Zespół Szkół Ogólnokształcących im. Josepha Conrada Korzeniowskiego STO
ul. Edukacji 11 a
43-100 Tychy

Piotr Wójcicki, tyszanin, absolwent LO STO w Tychach i Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego oraz Akademii Muzycznej na Wydziale Edukacji, Interpretacji i Jazzu. Adwokat i gitarzysta, jeden z najbardziej wszechstronnych wirtuozów gitary elektrycznej w Polsce. Kompozytor, ma na koncie trzy autorskie płyty.

 Danuta Wencel: Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z gitarą? Chodziłeś do szkoły muzycznej? Pamiętam Cię z wycieczki szkolnej do Włoch, gdzie w Villa Portesina nad Lago di Garda zagrałeś „Schody do nieba”. Byłam już wtedy z ciebie dumna jako z mojego wychowanka i czułam, że masz wielki talent i zrobisz karierę muzyczną.

PW: Już wtedy nie wypuszczałem gitary z rąk. Moja muzyczna droga zaczęła się w pierwszej klasie liceum, choć już wcześniej bardzo chciałem nauczyć się grać na gitarze. Instrument ten przyciągał mnie i uwodził od dawna. Zacząłem w końcu uczęszczać na lekcje do tyskiego gitarzysty i wokalisty Andrzeja Zielińskiego. To był przełom, te spotkania sprawiły, że pokochałem gitarę na dobre. Później trafiłem do Prywatnej Szkoły Muzyki Rozrywkowej „Nice Noise” w Katowicach, aż wreszcie rozpocząłem studia na Akademii Muzycznej na Wydziale Edukacji, Interpretacji i Jazzu w klasie gitary elektrycznej.  To był ważny etap przygody z muzyką jazzową,  chociaż nigdy nie planowałem zostać muzykiem typowo jazzowym.  Po studiach wróciłem do szkoły „Nice Noise” w charakterze wykładowcy, gdzie uczyłem kilka lat. W międzyczasie grałem w wielu zespołach i gromadziłem doświadczenie.

 

DW: 22 kwietnia miałam okazję posłuchać Cię life w Żydowskim Muzeum Galicja w Krakowie. Grałeś z zespołem koncert z programem „While My Guitar Gently Weeps. A tribute to...”. Komu był on poświęcony?

PW: Ten program to instrumentalne interpretacje przebojów wielkich artystów, których już niestety nie ma między nami. George Michael, David Bowie, Prince, Lemmy Kilmister, Michael Jackson, George Harrison, Freddie Mercury, Ronnie James Dio, John Lord czy Keith Emerson... Muzycy ze świata muzyki pop, rock, jazzu, a nawet heavy metalu czy hard rocka. Sięgamy po znane tematy, które nuci cały świat i staramy się zaprezentować te melodie inaczej. Są one  jedynie pretekstem do improwizacji, nieskrępowanej muzycznej podróży bez żadnych ograniczeń stylistycznych. Bardzo duże znaczenie w związku z tym mają tu same aranżacje. Autorem większości z nich jest mój kolega Oskar Czechowicz, obdarzony bogatą wyobraźnią i wielką wrażliwością multiinstrumentalista, student Akademii Muzycznej w Krakowie. Ale swoje pomysły dołożyli też koledzy z zespołu: Dominik Bieńczycki i Michał Wierba. W lutym zarejestrowaliśmy ten koncert w Studio Koncertowym Radia Katowice, będzie retransmitowany w kilku rozgłośniach regionalnych Polskiego Radia.

DW: A jak i kiedy doszło do powstania zespołu? Grałeś między innymi z altowiolistą zespołu KROKE. Z jakimi innymi sławnymi muzykami miałeś okazję zagrać?

PW: Współpracuję z różnymi muzykami. Program „While My Guitar Gently Weeps… Tribute To…” gram w składzie: Michał Wierba – instrumenty klawiszowe, Dominik Bieńczycki – skrzypce, Łukasz Sobczyk – perkusja, Krzysztof Ropicki – gitary basowe. 

Altowiolista Tomek Kukurba z KROKE brał udział w nagraniach mojej trzeciej płyty – „Moon City”,  na scenie spotkaliśmy się w „Muzycznej Owczarni” w Jaworkach, a później podczas jubileuszu Marka Piekarczyka w  krakowskim Centrum Kongresowym ICE, gdzie poza zespołem i  zaproszonymi gośćmi towarzyszyła nam również orkiestra symfoniczna. Współpracuję też z Markiem Bałatą, krakowskim charyzmatycznym wokalistą i gitarzystą, który wspiera moje koncerty swoimi pięknymi i przejmującymi wokalizami. Współpracowałem też z Krzysztofem Herdzinem, Cezarym Konradem, Robertem Kubiszynem.

DW: Dużo gracie? Czy tylko w Polsce? Czy macie też trasy zagraniczne? Czy z muzyki da się wyżyć? Nie ciągnie cię do pracy w Kancelarii Adwokackiej?

PW: Gramy w całej Polsce, choć ostatnio najczęściej w Krakowie. Jak wspomniałem, niedawno zagrałem koncert w Studio Koncertowym Radia Katowice. 

O wyjściu z koncertami w świat oczywiście myślimy. Póki co, moja twórczość trafia na przykład do japońskich słuchaczy, którzy cenią sobie taką właśnie muzykę. Efektem tego jest współpraca z dwoma japońskimi firmami produkującymi sprzęt gitarowy: Providence i Free The Tone. Jestem ich tzw. endorserem, czyli oficjalnym użytkownikiem ich produktów. Ta współpraca i zainteresowanie moją muzyką w kraju kwitnącej wiśni sprawiło, że uruchomiłem również japońskojęzyczna wersję mojej strony www.wojcicki.art.pl

Do kancelarii i praktyki prawniczej w tej chwili mnie specjalnie nie ciągnie, jednak  wiedza prawnicza  pomaga mi funkcjonować również w świecie muzycznym, gdzie przydaje się, kiedy trzeba zawrzeć, a czasem zredagować umowy.

DW: Czy występowałeś już w naszym mieście? Tychy są przecież stolicą gitary...

PW: Jak to mówią – najtrudniej być prorokiem we własnym kraju.  Z moim zespołem do tej pory nigdy nie występowałem w Tychach; wszystko przed nami, mam nadzieję.

DW: A czy jest jakiś koncert,który najbardziej utkwił ci w pamięci?

PW: Lubię grać i każdy koncert pozostawia w pamięci zazwyczaj dobre ślady. Nie mam jakiejś gradacji. Lubię grać zarówno dla 20 jaki i 100 osób. 

DW: Opowiedz coś o swoich autorskich płytach. Jak powstawały? Gdzie można je kupić?

PW: Pierwszą płytę – „Magnetyczny Moment Protonu” nagrałem 6 lat temu. Tytuł nawiązywał do eksperymentu przeprowadzonego przez Otto Sterna - fizyka, laureata nagrody Nobla (nota bene urodzonego w pobliskich Żorach). Potem nagrałem płytę „Secret World of Numbers”, natomiast przełomową płytą była trzecia, „Moon City”. Jest dla mnie wyjątkowa z bardzo wielu powodów. Przede wszystkim jej producentem oraz aranżerem był Krzysztof Herdzin - kompozytor, dyrygent, wybitny aranżer i pianista, wykładowca akademicki i producent muzyczny. Na swym koncie ma udział w ponad 200 albumach, z czego wiele to Złote i Platynowe Płyty. Krzysztof był autorem orkiestracji  nagrodzonej Oscarem muzyki Jana A.P. Kaczmarka do filmu „Marzyciel”. Sam Krzysztof mówi o „Moon City”, że to najniezwyklejsza płyta w jego muzycznym dorobku. Poza nim w nagraniach udział wzięli muzycy z absolutnej polskiej czołówki jazzowej: Cezary Konrad i Robert Kubiszyn, a na altówce pojawił się wspominany już zjawiskowy Tomasz Kukurba. Gościnne partie gitarowe nagrał również mój przyjaciel Piotr Łukaszewski (kojarzony dziś głównie z występów w latach 90. z zespołem IRA). Płytę nagrałem w prestiżowym gdańskim studio Custom34. Album uzyskał patronat między innymi radia RMF Classic, magazynu Jazz Forum, pojawiał się wielokrotnie w Programie 3 PR i zebrał bardzo dobre recenzje. Okładkę płyty zdobi piękny obraz autorstwa wybitnego polskiego malarza Tomasza Sętowskiego, którego twórczość zaliczana jest do nurtu zwanego „realizmem magicznym”. Dystrybutorem płyty „Moon City” jest Warner Music Poland. Płyta cały czas jest na rynku i  można ją nabyć na przykład w salonach Empik. Pozostałe płyty można zakupić w sklepie na mojej stronie internetowej. Poza trzema płytami jestem autorem  podręcznika gry na gitarze „Szkoła gitarowej improwizacji” oraz kursu DVD „ABC gitarowej improwizacji”.

DW: Plany na najbliższą przyszłość. Czy można będzie Cię usłyszeć w naszym mieście?

PW: Myślę o nagraniu i wydaniu „While My Guitar Gently Weeps… Tribute To…”. Być może będzie to płyta koncertowa, zobaczymy. W tej chwili koncentruję się na graniu koncertów i wychodzeniu do ludzi. Może na mapie koncertowej znajdą się również Tychy.

DW: Tego życzę ci z całego serca i jestem dumna, że miałam przyjemność mieć takiego wspaniałego wychowanka.