Wszyscy czują się Odyseuszami

Społeczna Szkoła Podstawowa nr 1 im. Ewarysta Estkowskiego STO
ul. Czerwona 8
93-005 Łódź

Ostatni światowy finał „Odysei Umysłu” zakończył się wielkim sukcesem Polski – po raz pierwszy nasz kraj zwyciężył w klasyfikacji generalnej, pokonując  m.in. Amerykanów i Chińczyków, którzy zwykle zajmowali wyższe miejsca. Przyczynili się do tego także uczniowie i nauczyciele reprezentujący  Zespół Szkół STO w Łodzi. Łódzkie zespoły zajęły odpowiednio I, II i V miejsce. Co na temat mówią uczniowie? Jak wyglądają przygotowania oczami trenera? I czy dyrekcja traktuje „Odyseuszy” ulgowo?

Okiem ucznia: Wszyscy czują się Odyseuszami
Natalia Kruk to „weteranka” mistrzostw świata – brała w nich udział już trzykrotnie. Tegoroczny złoty medal jest już drugim w jej kolekcji. – Pierwszy złoty medal był na pewno bardziej niespodziewany. Ale drugie zwycięstwo też jest dla mnie ważne – bo pokazaliśmy, że wcześniejsza wygrana nie była przypadkiem, że potrafimy utrzymać tytuł.

Natalia twierdzi, że wielki wkład w sukces łódzkich drużyn mają nauczyciele. – Bardzo się angażują w pracę z nami. To na pewno ich sporo kosztuje, ale potem na pewno mają dużo satysfakcji, kiedy dobrze wypadamy – mówi. Zapewnia przy tym, że ani ona, ani jej koleżanki i koledzy z drużyny nie myślą przed startem o medalach. – Nasza trenerka zawsze powtarza, żebyśmy nie nastawiali się na konkretne miejsce. Mamy się skupić na tym co robimy, wykonać to najlepiej jak się tylko da i nie myśleć o końcowym wyniku, bo tylko na swój występ mamy wpływ – przekonuje.

Światowe finały to w oczach Natalii nie tylko rywalizacja, ale też dobra okazja do integracji. – Po ogłoszeniu wyników wszyscy bawią się na wspólnej imprezie, każdy wymienia się koszulkami ze swojego regionu – wspomina. Natalii wtóruje Natka Jagóra, której drużyna w tegorocznym światowym finale zajęła piąte miejsce. – Gale na rozpoczęcie i zakończenie finałów są niesamowite. W wielkiej hali jest kilkanaście tysięcy ludzi z całego świata. I wszyscy czują się Odyseuszami – zapewnia Natka, której finałowy stres towarzyszył tylko podczas ogłaszania wyników. – Poza tym odczuwałam same pozytywne emocje, dla mnie była to jak dotąd przygoda życia – mówi z przekonaniem.

Udział w światowym finale poprzedziły długie przygotowania. Jak wyglądała praca drużyny? – Zwykle zaczynamy od „burzy mózgów”. Później dzielimy się zadaniami – niektóre osoby zajmują się sprawami technicznymi, inne piszą scenariusz, jeszcze inne przygotowują dekoracje, ale wszystkie decyzje podejmujemy zespołowo – wyjaśnia Natka Jagóra. Jej drużyna, złożona z samych dziewcząt, pracowała nad problemem techniczno-teatralnym. – Naszym zadaniem było przedstawienie niby-domu strachów, do którego trafiał bohater. W domu miał się spotkać z czterema „zjawiskami” – efektami specjalnymi opartymi na mechanizmach, które powinny go wystraszyć. W naszej koncepcji domem strachów była podświadomość bohatera, a cała fabuła była oparta na motywie przełamywania własnych lęków przez główną postać – Cień, który „odłączył się” od Autorytetu. Skonstruowanie  czterech mechanizmów było dużym wyzwaniem, ale udało nam się to zrobić. W efekcie pokonałyśmy w rywalizacji 61 innych zespołów – opowiada Natka.

Okiem trenera: Czasami trzeba zrobić z siebie „małpę”
Małgorzata Włodarczyk to już w łódzkiej szkole żywa legenda. Ona jako pierwsza trenowała uczniów startujących w „Odysei Umysłu”. Tegoroczny światowy finał był już czwartym w jej trenerskiej karierze. Nauczycielka, która prowadzi łódzkich uczniów do kolejnych sukcesów, twierdzi że „materiał” na Odyseusza można znaleźć w każdym dziecku. – Kiedy pracuje się z dziećmi na samym początku ich drogi, poprawa jest bardzo duża. Po kilku miesiącach różnica między tymi ćwiczącymi i tymi, które nie biorą udziału w treningu, jest już widoczna na pierwszy rzut oka, to wręcz przepaść – ocenia.

Podkreśla przy tym, że większa kreatywność nie jest jedyną korzyścią dla uczestników „Odysei Umysłu”. – Dzięki dobrym występom dzieci czują, że potrafią naprawdę wiele, że sprawdzą się też w innych dziedzinach. A nie zawsze najlepiej idzie im w szkole. Sama miałam ucznia, który na tle własnej klasy radził sobie przeciętnie, ale do drużyny wybrałam go jako pierwszego – wspomina. – Miał  tak otwarty umysł, że w „Odysei Umysłu” sprawdzał się znakomicie. A sukcesy na tym polu były dla niego zachętą do działań społecznych i zupełnie nowym źródłem motywacji do nauki – dodaje.

„Odyseja Umysłu” powstała z myślą o dzieciach, ale nie istniałaby bez dorosłych. Tymczasem, jej zdaniem, nauczyciele obawiają się roli trenera. – Boją się tego, że nie są kreatywni. A to nie oni muszą być twórczy, tylko dziecko – zauważa. Jej zdaniem trener powinien przede wszystkim zapewnić dzieciom poczucie bezpieczeństwa. – Dzięki niemu mają poczuć, że nie będą oceniane, jak na co dzień w szkole. Czasem w tym celu trzeba się wygłupić, zrobić z siebie „małpę”. Dzieci poczują się pewniej, kiedy rozluźni atmosferę, w jakiej pracują.

Okiem dyrektora: Może średnia ocen będzie niższa, ale warto
Magdalena Datta, dyrektor Zespołu Szkół STO w Łodzi, podkreśla, że udział w światowych finałach to sukces i zaszczyt, za którym idą też pewne obowiązki. – Po etapie ogólnopolskim nie ukrywamy już w rozmowach z uczniami, że od tej chwili reprezentują kraj, miasto, swoją szkołę . To zobowiązuje do doskonalenia swojej prezentacji w takim stopniu, w jakim jest to możliwe – stwierdza. Przyznaje, że dla finalistów oznacza to wielogodzinną pracę nad każdym szczegółem. I dlatego szkoła stara się ułatwić im pracę, jak to tylko możliwe. – Staramy się wychodzić naprzeciw uczniom, którzy np. uprawiają jakiś sport lub uczą się w szkole muzycznej, nie inaczej jest z „Odyseuszami”. Przykładowo, organizujemy dla nich sprawdziany w takich terminach, by mogli pogodzić naukę z pracą w zespole.

Udział w „Odysei Umysłu” bywa czasem na tyle absorbujący, że pogorszenia wyników w szkole nie da się uniknąć. Dyrekcja i nauczyciele zawczasu przygotowują na to rodziców. – Tłumaczymy od samego początku, że „Odyseja” angażuje czasowo i emocjonalnie. Przygotowujemy na to, że oceny mogą być gorsze, ale z pełnym przekonaniem zapewniamy, że dziecko i tak skorzysta. Uczniowie uczą się planować własną pracę, współpracować w zespole  oraz rozpoznają swoje mocne strony. Niejednokrotnie udział w programie jest okazją do odkrycia talentów, o których wcześniej nikt nie wiedział. Dlatego w  „Odysei Umysłu” każdy jest zwycięzcą. – mówi.

Magdalena Datta przyznaje na koniec, że dzięki sukcesom w „Odysei Umysłu” szkoła na stałe zaistniała w świadomości władz miasta. – Tak się składa, że miasto promuje się hasłem „Łódź kreuje”. Kreatywne dokonania naszych uczniów świetnie do tego hasła nawiązują – zauważa.